Zapraszam na fanpage Malowane kawą na FB - LINK
Tam znajdziesz najnowsze prace malowane kawą, relacje z wystaw i innych imprez kawowych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2019

Zapraszam na wystawę do Augustynowa


Serdecznie zapraszam 29 marca br. na wernisaż wystawy prac Mariusza Gosławskiego malowanych kawą.

Wystawa potrwa od 29.03-30.04.2019 r.

Na wystawie zaprezentowane zostanie przegląd prac: od najstarszych z 2007 roku po najnowsze z 2017 - architektura, pejzaże, portrety.

Wernisaż

29.03.2019 r. o godzinie 17:00.
Centrum Kultury i Sportu Gminy Bełchatów
CKiS Filia Augustynów

wstęp wolny


Podczas wydarzenia zaplanowano pokaz i warsztaty malowania kawą oraz będzie możliwość zakupu prac malarskich.


Zaproście swoich znajomych i przyjaciół.
Wydarzenie na FB - https://www.facebook.com/events/315672729302692/


•MARIUSZ GOSŁAWSKI •
Artysta plastyk, malarz, fotograf, poeta i teolog-etyk.
Jest znanym w Polsce artystą malującym obrazy kawą.
Tworzy też prace inspirowane sztuką Kraju Kwitnącej Wiśni. Jego działalność propagująca kulturę Japonii ma wielu sympatyków i zyskała uznanie m.in. Ambasady Japonii w Polsce.
Ma na swoim koncie 5 tomików wierszy, ponad 300 wystaw w kraju i za granicą, był wielokrotnie nagradzany za działalność twórczą a jego prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą, m.in.: Włochy, Portugalia, USA, Dubaj, Australia czy Japonia.
www.mariuszgoslawski.blogspot.com

poniedziałek, 8 października 2018

Wystawa w Przedborzu

Jeżeli zastanawialiście się kiedykolwiek czy można namalować obrazy czymś innym niż farbami, to zapraszamy Was do Miejskiego Domu Kultury w Przedborzu (sala na I piętrze), gdzie do końca października można oglądać wystawę prac Pana Mariusza Gosławskiego, pt. „Pejzaż kawą malowany”. Jak sama nazwa wskazuje, obrazy, które znalazły się na tej wystawie są namalowane kawą – napojem, którym wiele osób bardzo lubi pić. 

Pan Mariusz Gosławski, urodzony w Piotrkowie Trybunalskim, jest malarzem. artystą plastykiem, fotografem, poetą, który przyznaje, że chociaż nie jest kawoszem i kawy nie pije, to lubi jej miodowo-brunatny kolor, dlatego też wiele swoich prac wykonuje właśnie za jej pomocą. Artysta zajmuje się również malarstwem sztalugowym. Jego ulubionymi technikami malarskimi są akwarele i akryl, choć tworzy również pastelą czy olejem. Maluje przede wszystkim pejzaże i architekturę, ale w jego twórczości można również znaleźć portrety czy tematy florystyczne. Uprawia także malarstwo ścienne, ikony, grafikę i odnawia rzeźby. 

Ciekawostką jest to, że Pan Mariusz w 1994 roku brał udział w Ogólnopolskim Przeglądzie Twórczości Dzieci i Młodzieży, który odbył się w naszym mieście i dostał wtedy wyróżnienie. Dziś jest cenionym artystą, którego prace można oglądać w wielu miastach w Polsce i na świecie, a w tym miesiącu również w naszym mieście. Zapraszamy do obejrzenia wystawy. Wstęp wolny.

/tekst za MDK Przedbórz/ 


Wystawa już cieszy się zainteresowaniem mieszkańców. 

W dniu 05.10.2018 r. (piątek) przedborski MDK odwiedzili uczestnicy biorący udział w zajęciach w Środowiskowym Domu Samopomocy w Gaju, którzy z zaciekawieniem przyjrzeli się pracom Pana Mariusza, zastanawiając się nad sposobem ich wykonania. A takze dzieci biorące udział w zajęciach plastycznych.





środa, 29 sierpnia 2018

sobota, 17 marca 2018

wtorek, 30 stycznia 2018

Zapraszam na wystawę do Łasku

Serdecznie zapraszam 7 lutego br. na wernisaż wystawy prac Mariusza Gosławskiego malowanych kawą.
Wernisaż

7 lutego 2018, godz. 18.00 (środa)
Galeria z Fortepianem
Łaski Dom Kultury w Łasku
ul. Narutowicza 11

wstęp wolny

Wystawa potrwa 5-28 lutego 2018

Na wystawie zaprezentowane zostanie przegląd prac: od najstarszych z 2007 roku po najnowsze z 2017. Część z nich (tych wcześniejszych) była już prezentowana w Łasku, ale warto je sobie przypomnieć jeszcze raz. Będzie też sporo nowych prac, powstałych w ubiegłym roku - głównie architektura Łodzi i Wrocławia. 


Zaproście swoich znajomych i przyjaciół i spotkajmy się na kawie w Łasku.

•MARIUSZ GOSŁAWSKI •
Artysta plastyk, malarz, fotograf, poeta i teolog-etyk.
Jest najbardziej znanym w Polsce artystą malującym obrazy kawą.
Tworzy też prace inspirowane sztuką Kraju Kwitnącej Wiśni. Jego działalność propagująca kulturę Japonii ma wielu sympatyków i zyskała uznanie m.in. Ambasady Japonii w Polsce.
Ma na swoim koncie 5 tomików wierszy, ponad 300 wystaw w kraju i za granicą, był wielokrotnie nagradzany za działalność twórczą a jego prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą, m.in.: Włochy, Portugalia, USA, Dubaj, Australia czy Japonia.
www.mariuszgoslawski.blogspot.com

Podczas wydarzenia będzie możliwość zakupu prac malarskich.
Wystawa potrwa do końca lutego.


Wydarzenie na FB https://www.facebook.com/events/172244080204679/

środa, 29 maja 2013

worek kawy




29 maja 2013 r. dostałem worek przepalonej kawy z palarni Euro Cafe w Łodzi (100% arabica z Kenii). Bardzo Dziękuję za prezent. Kawa i tak by pewnie trafiła do kosza, a ja chętnie ją wykorzystam. Widok mnie z workiem na plecach w manufakturze, w Empiku czy na Piotrkowskiej czy w autobusie musiał być ciekawy 

piątek, 9 listopada 2012

Kościół pw. św. Józefa w Zabrzegu


Kościół pw. św. Józefa w Zabrzegu - Diecezja Bielsko-Żywiecka 
(malowane kawą, 21 x 30 cm - 11.2012) praca na zamówienie

środa, 24 sierpnia 2011

Plenerowo

          Sierpniowego słońca ostatnio dość mało. Częściej są burze i deszcze. Ale pamiętam ubiegłoroczne lato. Często wychodziłem w plener malować. Chociaż wokół wieżowce i kostka to są jeszcze, na szczęście, zostawione skrawki nieruszo- nych, zielonych terenów. I wcale nie trzeba daleko jechać, aby posmakować ciszy, spokoju i… komarów. Zabieram swój plenerowy zestaw: krzesełko, sztalugi, akwarelki, pędzle papier i kawę. Tuż za blokowym osiedlem jest duża łąka. Idę wzdłuż brzegów rzeki Rakówki, przedzierając się przez wysokie trawy. Nikt tego nie kosi. Jest dziko i przepięknie zielono. Czasem można spotkać bażanta albo przepiórki. Szukam miejsca gdzie byłby cień i ładny widok do namalowania. Zawsze długo szukam takiego miejsca, bo trudno jest mi się zdecydować czy lepiej ten czy tamten widoczek. Zdarza się, że nieraz tylko siedzę i patrzę…. Mijają kolejne minuty, godzina… Słońce zmienia swoje położenie. Cienie stają się coraz większe. Kolory się zmieniają i w efekcie nic nie maluję. Tym razem się udało.
Siadam gdzieś przy drodze. Wokół kilka drzewek dających cień. W oddali osiedle domków jednorodzinnych i ten jeden upatrzony przeze mnie - żółty domek. Pojawiał się on już na moich akwarelkach i akrylach. Tym razem czas na kawę. Siadam wygodnie, przez ramkę wyciętą z tektury sprawdzam sobie kompozycję. Robię szybki szkic. Początek jest chyba najtrudniejszy – od czego zacząć? Nie mam jakiś utartych schematów: tło, 2 plan i na końcu 1 i szczegóły. Maluję tak, jak w danej chwili czuję, że będzie dobrze.
Na mokrym papierze kawa ładnie się miesza. Plamy wychodzą niespodziewane. Jedna, dwie lekkie plamy. Nieco mocniejsza kawa w dolnych partiach. Zaczyna tworzyć się przestrzenny koncert. Promienie słońca przedzierają się miedzy chmurami. Czystą wodą wymywam niektóre fragmenty. Czas na architekturę. Kilka plam z lewej i prawej. Papier jest jeszcze mokry. Kawa miesza się z tłem. Nie chcę robić „sztywnego klocka”. Lepiej jak dom pozostanie w lekkiej mgiełce. Mocniejsze akcenty daję na okna i dach. Kilkoma kreskami zaznaczam zakończenie dachu, który jest w słońcu. Niech podeschnie. Później może do niego jeszcze wrócę. Czas na plan pierwszy. Lubię brzozy. One mają to „coś”. Dużym pędzlem robię kilka plam: jasne, ciemne, mniejsze, nakrapiane - kawą i wodą. Kleksy  zaczynają się przenikać. Wymywam miejsca na białe nie. Nie wszędzie się to da zrobić, aby uzyskać białą kartkę. Kawa zbyt mocno wniknęła w papier. Teraz najmocniejsze akcenty. Szybkie pociągnięcia pędzla. Kreski, plamy. Papier w tym miejscu jest już suchy. Mocne plamy kawy „stoją” w miejscu. Im wyżej, tym mniejsze kropki. Jeszcze kilka większych chłapnięć w korony drzew. Tym, samym „kolorem” robię kępki traw wokół drzew. Niech chwilę podeschnie. Słońce poszło już dalej. Cienie na budynku się zmieniły. Kawa też już trochę zgęstniała. Taką ciemną robię gałęzie. Cienkie pędzelki idą w ruch. Kreski same układają się w konary. Stawiam je w różnych miejscach. Z następnych buduję ogrodzenie wzdłuż drogi. Jeszcze kilka chłapnięć czystą wodą i podpis - „Czarodziej 2010”.
To było dobre popołudnie. Z dala od zgiełku i hałasu miasta. Aż nie chce się wracać. Siedzę jeszcze jakiś czas aż obrazek wyschnie do końca. Nie nacieszyłem się nim długo. Pod koniec czerwca br. znalazł nowego właściciela. Trafił w okolice Paradyża. Otrzymała go nauczycielka jako prezent od Rady Rodziców na zakończenie roku szkolnego. To miłe….
Kilka dni temu byłem na spacerze na tej łące. Trawy chyba jeszcze wyższe niż poprzednio. W słońcu jest przepięknie zielono i soczyście. Niestety komary tym razem wygrywają. Szybko wróciłem z powrotem, ale urok miejsca pozostał. To dobry znak, aby znów wyjść w plener i namalować to miejsce.

środa, 15 czerwca 2011

Hala Targowa

          Lipiec / sierpień 2007 roku. Siedzę we Wrocławiu. Prawie codziennie maluję jakiś obraz. Głownie akwarelki. Zaczyna brakować mi szarego, makulaturowego papieru. Korzystam z niego oszczędnie. Został mi on jeszcze z "plastyka". Odwiedzam kilka sklepów plastycznych. Nie mają takiego papieru... Maluję białe kartki kawą. (Sam nie piję kawy, więc robię ją wg własne-go uznania. Kolor mi odpowiada). Pogoda jest słoneczna, wiec zostawiam je na parapecie, aby szybciej wyschły. Zapominam o nich. Zaczyna padać. Deszcz zrobił ciekawe efekty na pozostawionych kartkach - niczym zimowe obrazy na szybie. Podoba mi się efekt. Zabieram je na kolejny plener. Maluję na nich Ostrów Tumski kościół akademicki i ratusz akwarelkami. Wychodzi całkiem interesująca i z klimatem. Krople wody, a wcześniej deszczu, podsuwają mi inny pomysł jak wykorzystać "nowe" kartki. Kolejne kartki maluję jeszcze mocniejszą kawą. Następnego dnia wychodzę malować Halę Targową. Mam już szkic. Tym razem nie maluję akwarelkami a samą wodą. Kawa na papierze się rozpuszcza. Powstają plamy i cienkie kreski. Szczegóły poprawiam mocną kawą. Na koniec podpis - "CZARODZIEJ". Powstaje pierwszy, namalowany kawą obrazek (choć większość zrobiła sama woda). Efekt jest zaskakujący. Udało się. Tak zaczyna się moja przygoda z magią kawowej sztuki.